Otwarcie wystawy malarskiej "Kwietne łąki" autorstwa Aleksandry Ciążyńskiej
WSTĘP WOLNY
Aleksandra Ciążyńska
to artystka, która od najmłodszych lat wiedziała, że sztuka będzie dla niej czymś więcej niż tylko hobby. Urodziła się w 1987 roku w Polsce. Choć z wykształcenia jest ekonomistką, swoją prawdziwą drogę odnalazła w malarstwie, które postrzega jako sposób komunikacji bez słów. Aleksandra doskonaliła swoje umiejętności pod okiem profesora Pawła Lewandowskiego-Palle, odnosząc sukcesy w konkursach krajowych i międzynarodowych. Jej prace były wystawiane nie tylko w Polsce, ale także we Włoszech, Francji, Austrii, Chinach, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, USA i wielu innych krajach. Uwielbia różnorodność świata i to właśnie z niej czerpie inspiracje. Świat jest tak niewiarygodnie różnorodny, że nie potrafiłaby zamknąć się w jednym temacie. Maluje łąki kwietne, maski weneckie, a ostatnio tworzy nową serię „Zaproszenia”, w której przedstawia niedoceniane fragmenty naszej codzienności, w tym wejścia do budynków i detale architektoniczne, obok których przechodzimy obojętnie. Pissarro powiedział: „Szczęśliwi ci, którzy widzą piękno w miejscach zwykłych, tam gdzie inni niczego nie widzą! Wszystko jest piękne, wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć” a Matisse dodał: „Dążę do równowagi i czystości, do sztuki, która nie sieje trwogi i zamętu; aby strudzony, znękany i osaczony człowiek mógł przed moimi obrazami zaznać odrobiny ciszy i spokoju”. Aleksandra chciałaby, żeby jej malarstwo było postrzegane właśnie w ten sposób. Wszystkie obrazy, wystawy, nagrody i publikacje można znaleźć na stronie www.ciazynska.pl
"Kwietne łąki" :
Krytyk Marta Puig o „Kwietnych łąkach”: „Dzieła te nie są ilustracjami botanicznymi, lecz studiami powtórzeń, rytmu i nastrojowej warstwowości. Mniszki lekarskie, oddane z świetlistą delikatnością, zdają się migotać w unoszących się konstelacjach okrągłych rozbłysków. Efekt nie jest fotorealistyczny, lecz oniryczny, jakby widz patrzył na pole przez mgłę wspomnień. Kręgi sugerują rosę, bąbelki, pyłki, a może po prostu samo światło, rozproszone i załamane przez warstwy przestrzeni. W tych pracach natura staje się medium do eksploracji optycznej obfitości. Widz wyczuwa świat na krawędzi transformacji, gdzie każda główka nasienia jest jednocześnie indywidualną formą i częścią większego, wibrującego pola.”
Źródło: Centrum Kultury Teatr w Grudziądzu
to artystka, która od najmłodszych lat wiedziała, że sztuka będzie dla niej czymś więcej niż tylko hobby. Urodziła się w 1987 roku w Polsce. Choć z wykształcenia jest ekonomistką, swoją prawdziwą drogę odnalazła w malarstwie, które postrzega jako sposób komunikacji bez słów. Aleksandra doskonaliła swoje umiejętności pod okiem profesora Pawła Lewandowskiego-Palle, odnosząc sukcesy w konkursach krajowych i międzynarodowych. Jej prace były wystawiane nie tylko w Polsce, ale także we Włoszech, Francji, Austrii, Chinach, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, USA i wielu innych krajach. Uwielbia różnorodność świata i to właśnie z niej czerpie inspiracje. Świat jest tak niewiarygodnie różnorodny, że nie potrafiłaby zamknąć się w jednym temacie. Maluje łąki kwietne, maski weneckie, a ostatnio tworzy nową serię „Zaproszenia”, w której przedstawia niedoceniane fragmenty naszej codzienności, w tym wejścia do budynków i detale architektoniczne, obok których przechodzimy obojętnie. Pissarro powiedział: „Szczęśliwi ci, którzy widzą piękno w miejscach zwykłych, tam gdzie inni niczego nie widzą! Wszystko jest piękne, wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć” a Matisse dodał: „Dążę do równowagi i czystości, do sztuki, która nie sieje trwogi i zamętu; aby strudzony, znękany i osaczony człowiek mógł przed moimi obrazami zaznać odrobiny ciszy i spokoju”. Aleksandra chciałaby, żeby jej malarstwo było postrzegane właśnie w ten sposób. Wszystkie obrazy, wystawy, nagrody i publikacje można znaleźć na stronie www.ciazynska.pl
"Kwietne łąki" :
Krytyk Marta Puig o „Kwietnych łąkach”: „Dzieła te nie są ilustracjami botanicznymi, lecz studiami powtórzeń, rytmu i nastrojowej warstwowości. Mniszki lekarskie, oddane z świetlistą delikatnością, zdają się migotać w unoszących się konstelacjach okrągłych rozbłysków. Efekt nie jest fotorealistyczny, lecz oniryczny, jakby widz patrzył na pole przez mgłę wspomnień. Kręgi sugerują rosę, bąbelki, pyłki, a może po prostu samo światło, rozproszone i załamane przez warstwy przestrzeni. W tych pracach natura staje się medium do eksploracji optycznej obfitości. Widz wyczuwa świat na krawędzi transformacji, gdzie każda główka nasienia jest jednocześnie indywidualną formą i częścią większego, wibrującego pola.”
Źródło: Centrum Kultury Teatr w Grudziądzu