STREET ART: „Konie po betonie”
Artyści: Kobayashi, Ceentaur, Magda Lipowiec, Davee Knows, Pener, Biosome x Brocki
Kuratorzy: Andrzej Poprostu, Jacek Świderski, Dominika Krawańska
Ulica to bardzo szerokie uniwersum.
Jakieś 20 lat temu, kiedy zrozumiałem, że ta przestrzeń może być moim polem do działania, nie mogłem spać przez tydzień. Przed oczami wyświetlały mi się wizje projektów, które mogę stworzyć, i wachlarz nowych możliwości. To był nieokiełznany żywioł, który nieoczekiwanie wkradł się do mojego życia.
Moja relacja z ulicą nigdy nie była łatwa i przez lata bardzo się zmieniała. Początkowo była to nieskrępowana chęć wyładowania się, zaistnienia i wrzucania w przestrzeń symboli i znaczeń, które wytrąciłyby przechodnia z codzienności i przekierowały nurt myśli. Stała się też przestrzenią do zmiany, nauki pokory i przedefiniowania życia w wielu aspektach.
Dla każdego z nas, tworzących w tym uniwersum, ta relacja potrafi być zupełnie różna.
Jedni traktują ją jak pole walki — traktują jak rodzaj sportu, próbują zdobyć własne miejsce w panteonie ulicznych bohaterów. Dla innych jest to przestrzeń konfrontacji z samym sobą i własnymi słabościami lub chęć udowodnienia innym swojej wartości. Niektórym uratowała życie i pozwoliła znaleźć nowy sens, zmierzyć się z własnymi demonami czy lękami. Innym potrafiła odebrać zdrowie, wolność, a nawet życie. Jedni z nas próbują zmienić świat, zszokować, zmienić nurt, wsadzać kij w mrowisko, inni spełniają się w dekorowaniu przestrzeni czy wizualnym harmonizowaniu się z nią.
Przez dekady bohaterowie ulicy się zmieniają, nowe nurty pojawiają się i gasną, a ulica nadal “płynie”. Jest jak nurt rzeki. Z biegiem czasu porywa nowe pokolenia zapaleńców, by odkrywały ją na nowo. Nie ma reguł, nie ma sztywnych zasad, ona transformuje się razem z nami.
Dla mnie osobiście jest tylko jedna stała: na murach zawsze można zobaczyć prawdę. Wystarczy spojrzeć na ściany, żeby poznać, o czym mówi miasto. Mówi, kogo kocha, a kogo nienawidzi, co jest aktualnie na topie, a co jest już passé, zazwyczaj w bardzo dosadny sposób, nie pozostawiający wielu wątpliwości.
Kawałek tej prawdy starałem się na tej wystawie pokazać. Zrezygnowaliśmy z pokazywania przekroju całej sztuki ulicznej, bo temat jest tak obszerny, że jest to niemożliwe. Nie chciałem też robić wystawy prac artystów ulicznych, którzy pokażą rzeczy przygotowane wcześniej w pracowni. Postanowiliśmy za to zbudować swój kawałek ulicy i zaaranżować zderzenie różnych plastycznych charakterów. Przestrzeń, w której stoisz, jest eksperymentem stworzonym przez artystów specjalnie pod tę wystawę.
To jednak nie koniec.
Częścią tego eksperymentu jest wysłanie artystów w przestrzeń miasta. Prace, które stworzą w ciągu kolejnego miesiąca, uzupełnią przestrzeń wystawy. Chcemy, żeby w trakcie dwóch miesięcy nasz „zaułek” się zmieniał i mutował. Żebyś mógł przyjść na tę wystawę co najmniej dwa razy i nie czuć się zawiedziony.
Mam nadzieję, że tworząc tę uliczną scenografię, uda nam się podzielić z Tobą uczuciem, które często towarzyszy nam pod ścianą. Uczuciem, które jest bardzo ulotne i które nie pozwala przestać.
Andrzej Poprostu
Źródło: Galeria Sztuki Wozownia