Magda Górska: „Smażona skóra kurczaka, chrząstka i tteokbokki”
Sztuki wizualne

Magda Górska: „Smażona skóra kurczaka, chrząstka i tteokbokki”

  • Wydarzenie archiwalne: 09.04.2021
Miejsce:
Galeria Sztuki WozowniaToruń, ul. Ducha Św. 6

 


09.04–09.05.2021


 


W ramach wystawy „Smażona skóra kurczaka, chrząstka i tteokbokki” powracam do popularnych w Internecie filmów mukbangowych, dekonstruując przy tym ich wysoce performatywną narrację. Mukbangi to specyficzna forma streamingu, w którym głównym zajęciem ich inicjatora jest dokamerowa konsumpcja żywności. Kluczowy element kadru stanowi prezentacja jedzenia, a naturalną konsekwencją nadawania na żywo jest interakcja z widzami. Poza niezobowiązującymi rozmowami, streamerzy często proszeni są o wykonanie określonych poleceń, w tym zjedzenie potrawy w konkretny sposób lub w niestandardowym połączeniu. Ważną rolę odgrywa także ilość, rodzaj i sposób spożywanego jedzenia. Większość filmów charakteryzuje motyw przejadania się. Streamerzy często sięgają po niezdrowe czy ostre produkty. Nierzadko ich konsumpcja odbywa się „na czas”. Zrodzone dekadę temu w Korei Południowej mukbangi były odpowiedzią na wzrastający odsetek ludzi mieszkających samotnie i początkowo miały na celu podtrzymanie silnie zakorzenionej w tych rejonach tradycji wspólnego spożywania posiłku. Dziś wydają się osiągać szczyty kreacji i wskazują na ukryte pragnienia nowoczesnych społeczeństw. Nadmiar, przesada, zastępcza satysfakcja, potrzeba dominacji – wszystkie te czynniki składają się w jeden wielki totem nienasycenia, za którym stoi po prostu człowiek. W wystawie „Smażona skóra kurczaka, chrząstka i tteokbokki” jedzenie jest elementem znaczącym i punktem wyjścia dla wielowątkowej narracji o popędach ukrytych za burgerem XXL z sosem BBQ i instagramowym kultem porannej owsianki.


Magda Górska


 


Magda Górska – artystka wizualna, kulturoznawczyni. W 2020 roku ukończyła studia na Wydziale Sztuk Pięknych UMK. Obecnie doktorantka Academia Artium Humaniorum z zakresu nauk o sztuce, gdzie eksploruje przestrzenie internetu analizując polską nieprofesjonalną twórczość internetową pod kątem potencjału kulturotwórczego, edukacyjnego oraz galeryjnego. Tworzy wideoinstalacje, obiekty, performace. Na swoim koncie ma kilkanaście wystaw w kraju i za granicą.




 


https://youtu.be/Tyt6dZiqpAU


 


Prace Magdy Górskiej prezentowane na wystawie „Smażona skóra kurczaka, chrząstka i tteokbokki” odbierać należy włączając nie tylko pamięć i doświadczenie, ale także wszystkie zmysły. Wzrok, na którym tradycyjnie opiera się percepcja dzieła sztuki, wprzęgnięty zostaje tu bowiem w skomplikowaną sieć relacji z dotykiem, smakiem, węchem czy nawet kinestetyką, generując wrażenia spod znaku poszerzonej haptyczności[1]. Artystka zaprasza, byśmy stali się empatycznymi podmiotami, czującymi całym ciałem. Równie silnie co oko, w swoich realizacjach pobudza dłoń, język, nos, stopy. Nawet gdy jej prac fizycznie nie muskamy, nie smakujemy, nie wąchamy, wyobraźnia jest na tyle silnie bodźcowana, że w umyśle rodzi się przekonanie o realności tych doświadczeń.


Już na wstępie, natykając się na Wycieraczkę, łamiemy dystans dzielący nas zwyczajowo od obiektu artystycznego: możemy nastąpić na sztuczną trawę z wdeptaną w nią wyżutą balonówką. Magda Górska gra tu z percepcją odbiorców, bo niezależnie, czy uczynimy ten decydujący krok, czy nie, w naszym umyśle zrodzi się zapewne szereg asocjacji: wspomnienie o bucie, który przez gumę przykleił nam się kiedyś do podłoża, albo echo (nie)przyjemnego dotyku ostrych ździebeł sztucznej murawy na bosej stopie. Może nogi będą chciały – jak to zwykle na wycieraczce – wykonać kilka ruchów, by pozbyć się zalegającego na obuwiu piasku? A może w ustach poczujemy nieprzyjemny posmak zbyt długo międlonego donalda, którego chcielibyśmy jak najszybciej wypluć?


Odwołania do pożywienia, samego aktu jedzenia oraz rytuałów towarzyszących spożywaniu posiłków, stanowią clou wystawy. W tych gastronomicznych pracach, stymulujących naszą wielozmysłową świadomość, odnajdziemy także próby metaforyzowania fenomenów związanych ze sferą kulinariów. Z pozoru zwykła owsianka, którą często jemy na śniadanie, stała się w ostatnich latach kulturowym zjawiskiem. Zdjęcia tej potrawy zalewające Instagram świadczą o tym, że funkcjonuje ona już jako powszechnie czytelny symbol zdrowego stylu życia, a co za tym idzie jej fotografie można uznać za istotny środek kreowania własnego wizerunku przez osoby, które chcą być fit (lub przynajmniej za takie uchodzić). Wszechobecna estetyzacja nakazuje jednak przygotowywanie owsianki nie byle jakiej, ale w pięknie wystylizowanej formie, przybranej owocami i innymi atrakcyjnymi dodatkami. Konieczność poświęcenia na to czasu nie zniechęca influencerów, którzy codziennie tworzą w miseczce lub talerzu nową kompozycję.


Instalacja Owsianka Magdy Górskiej cytuje wybór trzystu sześćdziesięciu pięciu fotografii tej potrawy zaczerpniętych z Instagrama. Artystka złożyła z nich poklatkową animację, która swoją strukturą nawiązuje do działań klasyka performansu, tajwańsko-amerykańskiego artysty Tehchinga Hsieha. W Time Clock Piece (One Year Performance 1980–1981) Hsieh co godzinę podbijał kartę pracy w specjalnym zegarze, po czym robił sobie fotografię – i tak przez cały rok. Performans ten, podobnie jak inne prace tego artysty, wynikał z refleksji nad kondycją człowieka i interpretowany był m.in. jako wyraz podporządkowania się mechanicznym czynnościom i narzuconej dyscyplinie. Sytuowano go również w kontekście mitu o Syzyfie, który codziennie wtacza głaz pod górę, by następnego dnia swój trud podejmować od nowa, przez co stał się uosobieniem absurdu i bezsensowności znamionujących ludzką aktywność[2]. Ton pracy Magdy Górskiej jest podobny, choć artystka odnosi się do obszaru trywialnej codzienności, jaką stanowi przygotowywanie posiłków. Wideo towarzyszące fotografiom i animacji nadaje całej realizacji specyficzne, niepokojące zabarwienie. Odwołuje się ono do kar cielesnych, skłaniając do zadania pytania, na ile nasze działania wynikają z własnej woli, a na ile z (wewnętrznego?) przymusu. 


Wątek przygotowywania posiłków przewija się w Totemach, które stanowią zasadniczą część wystawy. W centrum sali, którą anektuje instalacja, znajdują się przestrzenne obiekty, budzące skojarzenia z ogromnych rozmiarów mięsnymi wyrobami. Otoczone są one kilkoma ekranami z filmami inspirowanymi mukbangami. YouTube’owe streamingi, opierające się na konsumpcji fantazyjnych potraw, dostarczają bodźców wzrokowych, kusząc pięknie zastawionym stołem i przekonując, że przygotowywanie dań to również doświadczenie estetyczne. Poszczególne kadry sprawiają, że cieknie nam ślinka na widok apetycznych smakołyków, jakimi zajadają się bohaterowie nagrań. U co wrażliwszych jednostek ośrodek odczuwania przyjemności w mózgu stymulować mogą również odgłosy towarzyszące spożywaniu posiłków: osoby podatne na bodźce ASMR mogą doświadczyć „samoistnej odpowiedzi meridianów czuciowych”, a co za tym idzie: doznać rozkosznego zjawiska mrowienia w okolicach głowy, szyi lub innych części ciała[3].


Wszystkie elementy instalacji, zorkiestrowane w jedno spójne doświadczenie, napełniają całe pomieszczenie nastrojem oderwania od rzeczywistości, atmosferą lekko magiczną. Odnieść można wrażenie, jakby odbywały się tu rytuały, które nie do końca dają się zracjonalizować. Jest w nich coś nierealnego, a nawarstwienie i wyolbrzymienie bodźców – początkowo nawet przyjemnych – po dłuższej chwili zaczyna niepokoić. Rodzi się przesyt, może i wstręt czy nawet Sartre’owskie mdłości, które „służą autopercepcji (…) oraz autentycznemu doświadczeniu egzystencji”[4]. Instalacja w ostatecznym rozrachunku staje się namysłem nad kreowaniem sztucznych światów dla zaspokojenia żądz oraz poszukiwaniem szybkiej przyjemności, która przykryłaby rezonujące w nas egzystencjalne deficyty, dokuczające jak ćmiący ból w zębie.


Intensywność doznań zmysłowych, jakim ulegamy na wystawie, jest tak silna, że o(t)rzeźwić może nas chyba tylko cytryna, pojawiająca się w prezentowanej lekko na uboczu pracy Vanitat. Jej tytuł jasno nawiązuje do obecnych w dziełach sztuki dawnej motywów vanitatywnych, w których swój symboliczny ekwiwalent znajdowały zjawiska takie jak próżność, marność, ulotność czy przemijanie. Vanitat Magdy Górskiej – jedyny naturalny element znajdujący się na wystawie – jest martwą naturą. Słowo „martwa” jest tu kluczowe, bo, jak podkreśla artystka, jest to wizualna reprezentacja strachu przed śmiercią, który napędza nas w ciągłej pogoni za niedoścignionym.


 


Natalia Cieślak (tekst pochodzi z folderu towarzyszącego wystawie)


 


[1] Por. M. Smolińska, Haptyczność poszerzona. Zmysł dotyku w sztuce polskiej drugiej połowy XX i początku XXI wieku, Kraków 2020.


[2] Za: S. Chen, Time Clock Piece (One Year Performance 1980–1981), [wg:] https://sueannchen.com/writing/timeclockpiecehsiehtehching [stan z dn. 5.03.2021].


[3] Por. ASMR, [wg] https://pl.wikipedia.org/wiki/ASMR [stan z dn. 5.03.2021].


[4] Cyt. za: M. Smolińska, op. cit., s. 182. Por. także: J.-P. Sartre, Mdłości (Le Nausée, Paris 1938), tłum. J. Trznadel, Warszawa 1974.


 



 


 



Źródło: Galeria Sztuki Wozownia

Galeria Sztuki Wozownia

ul. Poznańska 31
87-100 Toruń
tel.: 56 622 63 39

Powiązane wydarzenia

dzisiaj
godz. 18:00
⟶ DO 11.12

Izabella Gustowska: „Manifesty Izy G.”

16
grudnia (piątek)
⟶ DO 29.01

Krzysztof Mazur: „Formacja”

16
grudnia (piątek), godz. 18:00

Krzysztof Mazur: „Formacja”