
Oklaskujemy ich w Dniu Tańca. A co potem? Gorzki los artystów po opadnięciu kurtyny
Po oklaskach zostaje ból. Czy system dostrzeże trud artystów tańca?
Świętowany Międzynarodowy Dzień Tańca co roku przypomina o pięknie, lekkości i magii, jaką artyści kreują na scenach. Widzowie podziwiający spektakle np. w bydgoskiej Operze Nova widzą jedynie efekt końcowy – nienaganną estetykę, mistrzowskie piruety i emocje przekazywane ruchem. Jednak gdy gasną światła, a kurtyna opada, tancerze zostają sami z rzeczywistością, która bywa znacznie mniej łaskawa niż scena.
Scena bez dublerów
W balecie nie ma miejsca na kompromisy. W przeciwieństwie do produkcji filmowych, na deskach operowych nie pracują kaskaderzy, a technologia cyfrowa nie zastąpi wysiłku mięśni. Każdy występ to efekt morderczej pracy, która zaczyna się już w wieku 9 lat. Dla artystów z naszego regionu, kształcących się i występujących w prestiżowych zespołach, taniec to nie tylko zawód, ale styl życia wymagający skrajnej dyscypliny i stałego utrzymywania najwyższej formy fizycznej.
Problem pojawia się w momencie, gdy ciało, poddawane przez dekady ekstremalnym przeciążeniom, zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Specjaliści traumatologii są zgodni: organizm 35-letniego tancerza zawodowego często wykazuje zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i stawów typowe dla osób siedemdziesięcioletnich.
Związek Artystów Scen Polskich (ZASP) podnosi głos w sprawie, która dotyczy również artystów związanych z kujawsko-pomorskimi instytucjami kultury. Obecny system emerytalny zdaje się nie dostrzegać specyfiki tej profesji. W zawodzie, w którym praca powyżej 40. roku życia jest dla większości biologicznie niemożliwa, brak odpowiednich regulacji stawia artystów w trudnej sytuacji życiowej.
— Podziwiamy mistrzowską choreografię i lekkość tancerzy, nie dostrzegając codziennych kulisów, za którymi kryją się operacje więzadeł i chroniczny ból — podkreśla Monika Myśliwiec, Przewodnicząca Zarządu Sekcji Tańca i Baletu ZASP. — Państwo polskie nie może dłużej udawać, że ci ludzie będą zdolni do pracy fizycznej do 60. i 65. roku życia.
Emerytura jako konieczność, nie przywilej
Postulat przywrócenia wieku emerytalnego dla tancerzy (40 lat dla kobiet i 45 lat dla mężczyzn) nie jest prośbą o specjalne przywileje, lecz apelem o uznanie realiów zawodu wysokiego ryzyka fizycznego. W skali kraju mowa o zaledwie kilkuset osobach – to wąska grupa wybitnych specjalistów, którzy współtworzą markę narodowych i regionalnych scen operowych.
Brak rozwiązań systemowych niesie za sobą ryzyko:
- Zniechęcenie młodych talentów do podejmowania tej trudnej ścieżki kariery.
- Odpływ najzdolniejszych artystów do krajów, które zapewniają im lepsze zabezpieczenie socjalne.
- Osłabienie zespołów baletowych, które są filarami kultury wysokiej.
Międzynarodowy Dzień Tańca to dobry punkt wyjścia do refleksji: co dzieje się z artystą, gdy milkną oklaski? Wsparcie apelu ZASP o zmianę przepisów emerytalnych to wyraz szacunku nie tylko dla sztuki, ale przede wszystkim dla człowieka, który poświęcił zdrowie, by dostarczać nam wzruszeń na najwyższym poziomie.
Źródło